O autorze
Prowadzi agencję Com Creation zajmującą się komunikacją adresowaną do kobiet, promującą firmy z branży innowacji a od niedawna także te z zakresu zdrowia i zdrowego stylu życia. Pomysłodawczyni i koordynatorka projektu Wenusjanki. Fanka aktywnego wypoczynku, wielbicielka sztuki.

Czego nie nauczyłam się w szkole a przez prowadzenie firmy

Temat niby banalny i w zasadzie na każdym kroku słyszymy, że szkoła nie przygotowuje nas do życia z sukcesami, o jakich marzymy. W sumie to czego można oczekiwać, skoro lekcję przedsiębiorczości w szkole prowadził nauczyciel historii nie stykający się z codziennymi wyzwaniami osób, które zdecydowały samodzielnie zadbać o swoje finanse.

Prowadzenie własnej firmy z pewnością nie jest też dla wszystkich i nie każdy odnajdzie się w takiej roli. Mnie moja krótka póki co - bo trzyletnia praktyka w tym zakresie, pozwoliła na rozwój w takich obszarach, które początkowo nie kojarzyły mi się z przedsiębiorczością. A jednak...



Rozwijając firmę robi się wszystko jednocześnie. Dba o określenie celów, działań wizerunkowych, sprzedażowych, egzekwuje należności, jeśli zaangażowane przedsiębiorstwa nie dbają o etykę pracy. Czasem można to porównać do rollercoastera, gdzie jesteśmy raz na górze raz na dole. I kiedy myślę, czego nauczyłam się odkąd zaczęłam prowadzić własną firmę, do głowy przychodzi mi kilka rzeczy:

1. Liczą się ludzie, nie stanowiska
W szkole, na studiach, wszędzie uczą nas tytułować siebie, budują przez to dystans, onieśmielając pozycją. Na początku troszkę i mnie peszył fakt, kiedy okazywało się, że mam iść na spotkanie z prezesem, dyrektorem czy menadżerem danej marki. Współczesna szkoła jest tak mocno feudalna, że zorganizowanie prezentacji pokazowej przed dyrektorem zarządzającym budziło we mnie stres i obawę czy dam radę. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, że stanowiska są tylko nazewnictwem funkcji, które ktoś pełni, ale poza tym, ten ktoś jest człowiekiem z krwi i kości. Ma emocje, swoje marzenia i pragnienia. Gdybym od początku miała takie podejście, szybciej bym pewne rzeczy zrealizowała. Teraz właśnie tę wiedzę przekazuje dalej na naszych konferencjach pt. Wenusjanki. Zapraszając mniej lub bardziej znane osoby ze świata biznesu, sportu czy show-biznesu, w trakcie których prezentujemy ludzi, z ich sukcesami i porażkami. Warto o tym pamiętać, to naprawdę ułatwia realizację naszych marzeń zawodowych.

2. Własna firma nie zawsze oznacza wolność
Wiele się mówi, że firma to wolność, niezależność, decydowanie samemu o sobie. I bardzo dużo w tym prawdy! Tylko często nie mówi się o tym, że własna firma to także zależność od klientów, podwykonawców, terminów, w tym w Urzędzie Skarbowym. Da się z tym żyć, tylu z nas żyje. Jednak promując przedsiębiorczość, warto pokazać wszystkie jej oblicza. W moim odczuciu to właśnie powód, dla którego tak wiele firm upada w pierwszym roku swojej działalności, powodując spadek wiary w siebie i swoje możliwości u ich właścicieli. Nie chodzi też o to by szukać winnego, po prostu, w naszym kraju wszyscy uważamy się za znających na wszystkim. A później kolejny miesiąc weryfikuje, że niekoniecznie tak jest.

3. „Nie” dziś nie oznacza „nie” jutro
To zdanie zna chyba każdy sprzedawca, a początkujący przedsiębiorca jest nim przede wszystkim. Sama nie raz zrażałam się odmowami czy brakiem reakcji innych na moje pomysły. Często takie odmowy brałam do siebie, doszukiwałam się krytyki mnie jako osoby, a nie przedsiębiorcy oferującego dane rozwiązanie. Dopiero później nauczyłam się wytrwałości, zrozumienia tego, że wielokrotnie na decyzję o współpracy znaczenie ma też samopoczucie innych, lepsze poznanie potrzeb, motywacji. Tylko mój upór i wielka chęć zrobienia czegoś sprawiła, że wiele z inicjatyw dalej funkcjonuje, a tego niestety nie ma kto nas uczyć w szkole.

4. Umiejętność autoprezentacji jest kluczowa
Referaty, prezentacje, wypowiedzi na zajęciach – tego nie brakuje na studiach czy w szkole. Ale to niestety za mało, jeśli mowa o umiejętności występowania czy zaprezentowania się. Wszystko co wiem na ten temat, nauczyłam się sama, obserwując reakcję innych na mnie, na to jak mówię czy gestykuluję. Żałuję, że w planach zajęć na studiach, nie ma tematu autoprezentacja czy komunikacja, które faktycznie tym się zajmują. Pamiętam jak mocno zawiodły mnie moje, w trakcie których uczyłam się różnych definicji komunikacji. Co za głupota! Czasem mam wrażenie, że z edukacją jest jak z taczkami na budowie, tak bardzo przywykliśmy do tego co robimy, że nie zauważamy, że te taczki są puste, robiąc nimi mimo wszystko swój dystans.

5. Nie unikniesz błędów
Choćbym nie wiem jak przygotowała projekt, zaangażowane osoby, wszystko wokoło, błędów nie uniknę. Inicjatywy, które mi nie wyszły nie raz zniechęciły mnie do niektórych rzeczy. Inne, dały motywację, żeby poprawiać to co nie wyszło wcześniej. Podnoszenia się z upadku nauczył mnie sport i zaprzyjaźnieni przedsiębiorcy. Nasz system edukacji promuje bycie najlepszym, karze za błędy. A bez nich nie ma postępu, choć nie tylko one moim zdaniem gwarantują sukces.

6. Nie czekaj na to aż projekt będzie idealny
Właśnie ten lęk przed niepowodzeniem sprawia, że odkładamy pokazanie naszego projektu światu. Pracujemy, dopieszczamy każdy detal, a potem okazuje się, że nikogo on nie interesuje, bo nie sprawdziliśmy dostatecznie dobrze, czy tego właśnie chcą nasi klienci. Czy klienci o których myślimy, to właśnie nasza grupa docelowa, która w takiej a nie innej formie chce zakupić to co my sobie wymyśliliśmy. To nie jest proste, ale warto sprawdzać zainteresowanie swoimi usługami/produktami na etapie ich tworzenia, a nie dopiero kiedy wszystko będzie gotowe. Bo czasem, lekcja po wypuszczeniu produktu na rynek bywa bardzo bolesna.

7. Chcesz robić fajne rzeczy czy prowadzić firmę?
Idealnie kiedy to wszystko da się połączyć, ale nie zawsze ma to miejsce. Nie raz, firma tak szybko rośnie, że ktoś kto kochał być grafikiem i projektować banery nagle, spowalnia jej rozwój, bo sam chce wszystko robić. Innym razem, projekt jest tak niszowy i innowacyjny, że trudno osiągnąć odpowiednią skalę, żeby biznes był rentowny. Za każdym razem dobrze jednak zastanowić się na czym nam zależy. Ja kiedyś miałam wyobrażenie, że świetnie prosperująca firma to taka, która ma dużo pracowników. Teraz zrozumiałam, że wolę mieć ich mało, ale super zorganizowanych.

Z pewnością lekcji było dużo więcej, każdy dzień przynosi inne wyzwania. Warto się z nimi zmierzać, bo satysfakcja na koniec jest ogromna.
Trwa ładowanie komentarzy...